Futbolowa spowiedź : Andreu Mayoral

Zapraszamy na drugi wywiad z serii „Futbolowa Spowiedź”. Tym razem gościliśmy w słonecznym Santander, by przy naszym konfesjonale udzielić rozgrzeszenia piłkarzowi, którego grę jeszcze nie tak dawno mieliśmy okazje podziwiać na naszych krajowych boiskach – wychowanek słynnej F.C. Barcelony – Andreu Mayoral. Prawdziwy piłkarski obieżyświat, gracz takich klubów jak: Malaga, Auckland City, Dinamo Tbilisi, Polonia Warszawa czy Gdańska Lechia, a obecnie zawodnik Racingu Santander. Opowiedział nam o dorastaniu w szkółce Dumy Katalonii, relacjach z trenerem Jose Marii Bakero, o tym jak smakuje bramka strzelona w derbach Warszawy, piłkarskich przeprowadzkach i dlaczego po latach dominacji drużyny Hiszpanii ta – jako jedna z pierwszych podczas mistrzostw świata odbywających się w Brazylii – wracała do domu już po fazie grupowej turnieju…

 

PoProstuFutbol: Bon dia Andreu! Zacznijmy od początku, jako młody chłopak rozpoczynasz treningi w szkółce drużyny F.C. Barcelona. Jaka jest Twoja opinia o tej prawdziwej kuźni piłkarskich talentów?

Andreu Mayoral: Dla mnie szkółka Barcelony jest zdecydowanie najlepsza na świecie może dlatego, iż niezwykle ciężko jest się w niej utrzymać zwłaszcza, że co roku klub ściąga do niej najlepszych zawodników z Katalonii i Hiszpanii. Właśnie dzięki możliwości treningu w La Masii mój styl gry jest w stu procentach „barceloński”

PPF: W wieku 19 lat trafiasz do drużyny Barcy C zajmując w niej miejsce Andresa Iniesty, który przenosi się do drugiego zespołu Barcelony. Czy po wielu latach, kiedy wasze piłkarskie kariery potoczyły się zupełnie inaczej, nadal utrzymujecie ze sobą kontakt? Czy przyjaźnisz się z którymś z byłych bądź obecnych piłkarzy Barcelony, z którymi trenowałeś będąc młodym chłopakiem?

AM: Mam bardzo dobrą relację z Iniestą. Kiedy grałem w pierwszej lidze jako zawodnik Sporting de Gijon przeciwko FC Barcelonie, spotkałem się z Iniestą właśnie w szatni gdzie mocno mnie uściskał. Na koniec meczu wymieniliśmy się koszulkami. Cenny prezent. Miałem też okazję do rozmów z Messim i Valdesem. Razem graliśmy w szkółce.

PPF: 12 lat spędzonych w Barcelonie, jak wspominasz ten okres swojego życia?

AM: Ciężko to wyjaśnić, długa historia. Najogólniej mówiąc: zdobyłem wiele pucharów, zjeździłem kawał świata, wygrałem Puchar Katalonii i Puchar Hiszpanii do lat 19. Zagrałem też jeden mecz w pierwszej drużynie za czasów trenera Rijkaarda. To było jak spełnienie marzeń zarówno dla mnie jak i całej mojej rodziny. Pamiętam, że moja mama płakała. Niestety ciężko jest grać w tym klubie będąc młodym chłopakiem. Z sezonu na sezon żyjesz w niepewności czekając na wiadomość „zostanę czy nie”. Jednocześnie trzeba otwarcie przyznać, że rok w rok chłopcy robią tam niesamowite postępy.

PPF: Następnym przystankiem w Twojej karierze jest drużyna rezerw Malagi w barwach której występujesz przez rok i skąd przenosisz się do Sportingu Gijon. Występując w barwach drużyny Rojiblancos nawiązujesz kontakt  z trenerem Jose Marii Bakero. Jak do tego doszło?

AM: Kiedy grałem w Gijon, Lluis Villarroel, który zna mnie i trenera Bakero, powiedział mu, że jestem kimś, kogo potrzebują w Polonii Warszawa. Od tego czasu załapałem bardzo dobry kontakt z trenerem Bakero. Do dziś mamy dobrą relację i świetnie się czułem mogąc trenować pod jego okiem.

PPF: Wróćmy na moment do okresu Twojej gry w Sportingu Gijon. Przez 4 lata niestety nie miałeś zbyt wielu okazji do zaprezentowania swoich umiejętności na boisku. Pojawiła się oferta z Polonii Warszawa. W tym czasie prezes Polonii nie krył się z planami związanymi z zatrudnieniem Bakero, który miał pomóc w zbudowaniu silnej drużyny piłkarskiej. Czy decyzja o transferze do Polski i gra w lidze, która nie należy do najmocniejszych, była podyktowana właśnie tą znajomością? Czy traktowałeś tę przeprowadzkę może jako okazję do tego, aby zacząć regularnie pojawiać się na murawie, a kraj i prestiż rozgrywek był dla Ciebie sprawą drugorzędną?

AM: Pierwszy sezon w Sporting de Gijon był dla mnie udany. Zagrałem 30 meczów i dostałem nowy kontrakt. Tam spełniło się kolejne z moich marzeń, zagrałem w Primera Division. Niestety, zbyt często byłem kontuzjowany. W styczniu otrzymałem telefon od Bakero. Powiedział mi o planie ówczesnego właściciela Polonii. O tym, że budują drużynę, która sięgnie po Mistrzostwo Polski. Trener dodał też, że w jego oczach byłbym ważną częścią tej drużyny. Pierwsza myśl – szok. Nigdy nie myślałem o grze w Polsce, ale długo nie czekałem żeby uznać, że podejmę wyzwanie. Było to ogromne doświadczenie w dobrym klubie. Na pewno więc Bakero miał spory wpływ na to, że tam trafiłem. Chciałbym też podkreślić, że dla mnie polska liga nie jest słaba. Jest lepsza niż wiele innych lig w Europie.

PPF: Gra w Warszawie okazuje się strzałem w 10. Z miejsca stajesz się ulubieńcem kibiców, którzy nadają Ci przydomek „Andrzej”, a Ty odwzajemniasz się bardzo dobrą grą niespotykaną dotąd na ekstraklasowych boiskach (wyróżniając się m.in. znakomitą kontrolą wydarzeń na boisku, niemalże bez strat piłki). Czy pomyślałeś wtedy, że Polonia jest właśnie tym klubem, a polska ekstraklasa tą ligą, które mogły stać się niejako gwarancją na dalszy rozwój Twojej kariery?

AM: Decyzja o grze w Polonii była najlepszą w mojej karierze. Co prawda często nie zgadzałem się z właścicielem, ale w każdym meczu dawałem z siebie wszystko. Zyskałem też wielu przyjaciół w Warszawie, którą pokochałem. To najważniejsze z miast w których grałem i mam nadzieję, że w przyszłości Polonia powróci do ekstraklasy.

http://www.fakt.pl/m/crop/-658/-500/faktonline/634764837053582526.JPG

(fot. sport.fakt.pl)

PPF: Derby Warszawy. Walka z odwiecznym rywalem – drużyną Legii. Mecz przy Konwiktorskiej 6. Otrzymujesz piłkę tuż przed polem karnym, by technicznym uderzeniem pokonać bramkarza 1:0. Taki też wynik utrzymuje się do końca meczu. Opisz w paru słowach pierwszą myśl, która towarzyszyła Ci po strzelonej bramce? Jak również co czułeś tuż po zakończonym spotkaniu, kiedy  było jasne, że tym golem zapisałeś się na stałe w sercach fanów Polonii?

AM: Ten gol był jedną z najważniejszych bramek w mojej karierze. Wiem, że kibice i klub długo czekali na zwycięstwo przeciwko Legii na własnym boisku. Kiedy widziałem piłkę wpadającą do bramki, zacząłem biec w stronę całej drużyny. Byłem szczęśliwy, a bramkę zadedykowałem mojej dziewczynie, która ostatecznie została moją żoną.

PPF: Co zadecydowało, że ostatecznie musiałeś opuścić zespół „Czarnych Koszul” ku niezadowoleniu miejscowych kibiców?

AM: Ciężka sprawa, ale powiem Ci jak było. W czerwcu otrzymałem ofertę z klubu na przedłużenie kontraktu o kolejny rok. Negocjacje trwały kilka dni. Zaakceptowałem ostateczną wersję i czekałem na maila z klubu z ich podpisem. Któregoś dnia Prezes Wojciechowski powiedział, że jest wściekły na mojego polskiego agenta i nie chce mnie w swoim klubie. Wydaje mi się, że mój polski agent zażyczył sobie wysokiej prowizji. Możliwe, że zrobiłem spory błąd podpisując z nim kontrakt. Kiedy to się działo, byłem w Hiszpanii. Rozmawiałem z trenerem, który powiedział mi, że nie był w stanie zmienić decyzji Prezesa. Przyleciałem do Polski żeby osobiście porozmawiać z Panem Wojciechowskim, ale nie chciał się ze mną spotkać. W zamian otrzymałem list w którym napisane było o zakończeniu mojej współpracy z Polonią. Było mi strasznie przykro, ale takie jest życie piłkarza.

PPF: Jesienią 2011 pojawiasz się w Nowej Zelandii, by reprezentować barwy klubu Auckland City. Jednak już wiosną 2012 występujesz w gruzińskiej drużynie Dinamo Tbilisi. Co było przyczyną tego, że w żadnym z tych klubów nie zagrzałeś miejsca na dłużej?

AM: Głównym powodem podpisania kontraktu z Auckland City, była chęć gry w Lidze Mistrzów drużyn z Oceanii oraz szansa na udział w klubowych mistrzostwach świata w Japonii. Niesamowity turniej. Spędziliśmy 10 dni w Japonii. Bardzo mi się tam podobało. Nie chodziło mi o pieniądze, a o doświadczenie. Po meczu przeciwko Dinamo Tbilisi, ich hiszpański trener zaoferował mi bardzo dobry kontrakt, który zdecydowałem się przyjąć. Kiedy tam trafiłem, okazało się, że klub ma wiele problemów. Co więcej, po dwóch tygodniach od zmiany barw, trener zerwał kontrakt, a moja szansa na grę zmalała prawie do zera. Z tego powodu postanowiłem rozwiązać umowę.

PPF: 30 Czerwca podpisujesz kontrakt z Lechia Gdańsk, jednak  w Trójmieście notujesz zaledwie 8 występów by w roku 2013 powrócić do Hiszpanii i podpisać kontrakt z Racingiem Santander, w którym występujesz do dziś. Czy częste przeprowadzki związane ze zmianami klubów mają wpływ na formę, którą prezentujesz na boisku?

AM: Bardzo cieszyłem się na powrót do Polski. Ta myśl towarzyszyła mi przy podpisywaniu kontraktu. Wydaje mi się, że nie zostałem tam długo ze względu na styl trenera, który mi nie odpowiadał. W styczniu odezwał się trener Racingu Santander. Odpowiedź była prosta. Racing jest wielkim klubem z bogatą historią, a ja chciałem grać częściej. Nie zmienię swojego stylu. Tak gram i tak samo prezentowałem się w Polonii. To trener powinien zmienić swoją mentalność, a nie ja styl.

http://bi.gazeta.pl/im/a1/af/b9/z12169121Q,Lechia-Gdansk---Stomil-Olsztyn-3-1--Z-pilka-Andreu.jpg

(fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta)

PPF: Gra w jakiej lidze jest marzeniem dla Andreu Mayorala? Czy podoba Ci się ta futbolowa tułaczka będąca dla Ciebie pewnego rodzaju zachętą do sprawdzenia swoich sił w rozmaitych ligach na całym świecie?

AM: Szczerze mówiąc jestem szczęśliwy w Santanderze i nie odczuwam potrzeby żeby cokolwiek zmieniać, ale nigdy nic nie wiadomo. Jednym z moich marzeń jest rozegranie sezonu w Ameryce. Jak będzie? Zobaczymy. Osobiście jestem dumny z przebiegu swojej kariery.

PPF: Reprezentacja Hiszpanii – dlaczego Twoim zdaniem ekipa La Furia Roja, która przez ostatnie lata zachwycała nas swoją grą podczas wielkich turniejów piłkarskich, w tegorocznym mundialu wyraźnie rozczarowała kończąc mistrzostwa już po fazie grupowej rozgrywek, tym samym dołączając do grona „wielkich przegranych” tj.: Anglia, Włochy, Portugalia? Czy Twoim zdaniem ilość meczy, zarówno ligowych jak i pucharowych, rozgrywanych na co dzień przez czołowych zawodników w swoich klubach miała odzwierciedlenie na formę prezentowaną przez nich podczas tegorocznego mundialu?

AM:  Hiszpańscy piłkarze zagrali zbyt wiele meczów w trakcie sezonu i nie byli w najlepszej kondycji w czasie Mistrzostw Świata. Nie pokazali się z najlepszej strony i jestem pewien, że za dwa lata podczas Euro na boiskach we Francji  zaprezentujemy zupełnie inną drużynę.

PPF: Czego możemy Tobie życzyć? Piłkarskiej stabilizacji czy może wręcz przeciwnie, nowych piłkarskich wyzwań?

AM: Chciałbym zostać w Santanderze. Jestem tu szczęśliwy. Z resztą nie tylko ja, moja żona i dwoje dzieci także. Osobiście cieszyłbym się gdyby tak zostało, ale nigdy nie wiadomo co wydarzy się w przyszłości. Zawsze może pojawić się ciekawa oferta z innego kraju. Póki co koncentruje się na nadchodzącym sezonie ponieważ w naszej lidze czeka nas wiele ciekawych spotkań z tak dobrymi i znanymi drużynami jak Betis, Valladolid, Osasuna, Zaragoza, Mallorca czy Sporting Gijon.

PPF: Bardzo dziękujemy za rozmowę. Życzymy powodzenia w dalszej karierze i zapewniamy Cię, że nazwisko Mayoral w Polsce będzie zawsze się kojarzyć z wyjątkową piłkarską jakością!!!

AM: Dziękuję bardzo. Pragnę podkreślić, że gra w Polonii Warszawa przez półtorej roku była dla mnie ogromną przyjemnością. Kibicom Polonii życzę wszystkiego, co najlepsze. Polonia, jako klub i Warszawa, jako miasto, na zawsze pozostaną w moim sercu. Gorące pozdrowienia! 

 

Rozmawiał MD

Comments

comments